Po wczorajszej gołoledzi
Na ulicy Braniborskiej mężczyzna wczoraj musiał zdjąć buty by tylko w skarpetach podejśc pod górę 7 metrów po lodzie. W innej części miasta karetka nie mogła ruszyć z miejsca po tym jak doszło do wypadku na oblodzonej powierzchni. Aby zebrać ofiarę, konieczna była pomoc nie tylko sanitariuszy ale i przechodniów- było tak ślisko że nie mogli prowadzić poszkodowanego do oddalonej karetki. Dopiero po trawie udało się im przejść najbardziej niebezpieczny odcinek. Jedna z ofiar próbowała ominąć lód jadąc taksówką do pracy- niestety końcowe feralne 20 metrów nie udało się jej pokonać i złamała nogę. Na SOR w Zielonej Górze w szpitalu rzekomo ogłoszono czerwony alarm.
Na podejściu z Wagmostawu do ulicy Czubińskiego było wczoraj słychać setki krzyków, ludzie tworzyli łańcuchy z rak by podciągnąć się wzajemnie pod stromą górkę, ongiś zbocze saneczkowe a dziś popularny deptak pieszy. Na stromym odcinku tej ścieżki od Wagmostawu do hali akrobatycznej było bardzo wiele wywróceń pieszych.
opr. AF
Komentarze
Prześlij komentarz